Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
Rutzelburg
#1
Posiwiałe i nadgryzione zębem czasu budowle starego Rutzelburga mijała czarna limuzyna z władzami regionu, dawniej zwącego się Santania i Burgia — państwa, którego blask dawno zgasł nie pozostawiając w pamięci współczesnych zbyt wiele. Lecz jednak gdy pojazd w końcu ostał się przy placu na którym przemówić miał EOvH, wśród ludzi zebranych zagościł jakby płomyczek nadziei, nadziei na to, że w końcu starożytny blask Santanii i Burgii powróci i na nowo rozpromieni Nordate. W końcu jednak EOvH przemówił;

Szanowni Państwo! 
    W tym roku mija dziesiąta rocznica założenia Zjednoczonego Królestwa Santanii i Burgii, mimo iż burzliwe wichry historii starły santyjsko-burgijską państwowość i skazały ją na zapomnienie, to tym razem region ten na nowo odżyje! choć związany z losami państwa winkulijskiego, to jednak nie pozwolimy na utracenie tradycji i kultury wszystkich narodów tego regionu, jaki i żadnej innej części Związku Winkulijskiego. 
  Niniejszym, aby slowom naszym stało się zadość z okazji 10-rocznicy powstania ZKSiB, dzień 27 czerwca zostanie ogłoszony świętem kultury santańsko-burgijskiej, by z tej okazji co rok mogły powstawać nowe utwory powiązane z kulturą tychże narodów — wiersze czy też opracowania historyczne. Kolejnym naszym staraniem, będzie walka o  założenie w tymże mieście muzeum Historii Półwyspu Winkulijskiego, które będzie stać na straży pamięci o SiB. Powstanie także galeria sztuki współczesnej, która objęta zostanie królewskim mecenatem. 
   Na zakończenie zaś w planach naszych jest przywrócenie do świadomości publicznej, wszystkich tych osób, które dawniej przyczyniału się do rozkwitu, tegoż zakątka Nordaty. Dziś spotykamy się z okazji odsłąniecia pomników Michaela Amadeusza Rutzeldorfa i Martin Rutzeldorfa, ale już niebawem spotkamy się na odsłąnieciu monumentu upamiętniającego JKW Christiana I Flachbetta. Niemniej jednak, to jedynie początek drogi do modernizacji i rozwoju regionu, zaraz potem gdy zmieniona zostanie nazwa jednostki administracyjnej w której się znajduje. 
Niech żyje Santania i Burgia i Goruzja!

Oddalił się skromnie, rozległo się kilka oklasków, a potem inni urzędnicy Królestwa Osaczesko i winkulijskiego rządu centralnego rozpoczęli przemawiać. 
[Obrazek: antipixel_winkulia_3.png]
Odpowiedz
#2
Dalej po mieście oprowadzał delegacje z południa Pan Burmistrz wtrącający co i raz słówko po santyjsku i opowiadał o tym jak wielkie osiągnięcia miał na swoim koncie burmistrz Rutzelburga sprzed 10-laty Franciszek Habsburg-Hoth. 
— przechodzą się państwo właśnie Aleją zasłużonych wybudowaną z jego polecania! Tam dalej widać meczet Al - fadir wybudowany kilka lat temu, użytkowany głównie przez imigrantów z Siyah.
Przeszli dalej i pokazywał przeróżne pamiątki po starych dobrych czasach — tu pałac prezydencki/królewski, tam dawne Muzeum Narodowe, tam dalej jeszcze ośrodek kultury miejskiej. Region wbrew pozorom zachował trochę dawnych przedsiębiorstw, które po dziś dzień budują potęgę regionu. Delegacja rządowa wysłuchała hymnu regionu, poczym udała się na kolację do ratusza miejskiego, skąd potem pojechała do Burgiogradu, poznać jego tajemnice.. 
[Obrazek: antipixel_winkulia_3.png]
Odpowiedz
#3
Stary mercedes zatrzymał się tuż przy miejscowym ratuszu. Ludzie obserwujący ten widok z różnych punktów zastanawiali się kim jest ten tajemniczy gość. Po chwili, prawe tylne drzwi otworzyły się i wysiadła z nich postać, która od razu została rozpoznana przez mieszkańców. Był to Mateusz Żmigrodzki, który obecnie jest pełniącym obowiązki Prezydenta. Żmigrodzki wraz z jego ochroną wszedł do miejskiego ratusza, gdzie już czekali na niego przedstawiciele miejscowego samorządu.
- Dzień dobry, Panie Prezydencie! - przywitał go burmistrz. - Jak samopoczucie?
- Bardzo dobre, dziękuję - odparł, po czym zapytał się - Czy JKW jest już w drodze?
- Tak, właśnie przed chwilą dzwonił do mnie ze stacji kolejowej, jest już w połowie drogi, więc za niedługo przybędzie. - tłumaczył entuzjastycznie burmistrz.
- Cieszę się, nie mogę się doczekać zwiedzania miasta, a przede wszystkim debaty na waszym uniwersytecie.
- A właśnie, co do debaty... - zaczął nerwowo mówić urzędnik. - Problem jest mianowicie taki, że gdy przybywa tam ktoś zazwyczaj z władz państwowych, to młodzież nie reaguje entuzjastycznie...
- Wiem, słyszałem jak pobili tego urzędnika z Komisji Edukacji - odparł. - Lecz przede wszystkim jestem tymczasową głową państwa, więc mieliby przechlapane gdyby podnieśli na mnie rękę. - zaśmiał się pod nosem. - Oprócz tego mam ochronę. Jednakże, przede wszystkim, mam nadzieję, że chęć dialogu i debaty zwycięży nad zwierzęcymi instynktami... - roześmiał się znowu.
- Miejmy nadzieję... - odezwał się lekko poddenerwowany burmistrz.
Odpowiedz
#4
Na miejscu był także Król Osaczesko Erik Otton, który chwilowo zagaił rozmowę z p.o Prezydenta, oraz burmistrzem, pytał o drobiazgi jak przebiegała podróż, jak nastroje przed spotkaniem ze studentami, poczym cała trójka wraz z ochroną przybyła do jednej z sal wykładowych Szkoły Głównej w Rutzelburgu. Słychać było wrzawę zza drzwiami, choć wewnątrz wydawało być się spokojnie i bez problemowo, także ochrona mało interesowała się swymi przełożonymi w pomieszczeniu. Zaproszeni zasiedli przed studentami, wraz z kilkoma profesorami, wysłuchali postulatów jednego z przywódców ruchu, i przystąpili do panelu dyskusyjnego. 
[Obrazek: antipixel_winkulia_3.png]
Odpowiedz
#5
- Szanowni studenci - zaczął mówić Żmigrodzki. - Jestem w pełni świadomy z czego to wynikają postulaty waszego Ruchu. Wielu z was tutaj przynależy do mniejszości narodowo-etnicznych, które to przez moich winkulijskich przodków wielokrotnie były prześladowane. Wasi przodkowi byli wysiedlani na jałowe ziemie, po to aby bogaci latyfundyści mogli zarabiać krocie. Waszym przodkom odmawiano dostępu do takich podstawowych mediów jak bieżąca woda, kanalizacja, prąd, gaz i telekomunikacja. Wreszcie - nawet w dzisiejszych czasach na Uniwersytecie Winkulijskim w Kanugardzie aż 95% studentów to Winkulijczycy, a zaledwie pozostałe 5% to inne narodowości. Świadomy jestem, że każdy kolejny dzień trwania takiego stanu rzeczy tylko eskaluje nienawiść na tle narodowo-etnicznym, dlatego też nowy Prezydent Związku Winkulijskiego, którego wybierzemy za niedługo, musi sprostać - a przekonany wręcz jestem, że sprosta - tym nierównościom społecznym. Jednakże... - urwał na chwilę Żmigrodzki, po czym dalej kontynuował. - jednakże musimy przy tym zachować dwie rzeczy: jedność ludu Winkulii oraz konstytucyjny porządek prawny, który to gwarantuje nasza republika.
Na sali nagle rozległ się szmer, głównie spowodowany poglądem o konieczności zachowania "jedności ludu Winkulii".
- Szanowni - powiedział głośniej Żmigrodzki - musimy te dwie rzeczy koniecznie zachować. Jedność ludu i republikę. Tylko razem damy radę przeciwnością losu, tylko razem...
- Kłamstwo - zaczął się drzeć tuż przy scenie student o ciemnym odcieniu skóry. - Kłamstwo! Śmierć republikanom! Śmierć nacjonalistom!
Krzycząc wyciągnął coś czarnego, zanim Żmigrodzki zdołał rozpoznać co to za rzecz usłyszał trzy głośne odgłosy. Były to odgłosy strzałów. Po chwili otumanienia Żmigrodzki poczuł tępy ból w okolicy brzucha i klatki piersiowej. Dotknął się tam ręką i spojrzał po chwili na nią. Była na niej jego krew. Wszystko to co działo się wokół niego było jakieś niezrozumiałe, niezauważalne. Po chwili, Żmigrodzkiemu przed oczami pojawiła się ciemność, po czym upadł głucho na podłogę i stracił przytomność.
Odpowiedz
#6
Na sali rozległa się wrzawa, napastnik oddał jeszcze dwa strzały w kierunku Erika — obydwa chybione. Ten zaś upadł na ziemię i próbował zająć się rannym, lecz zaraz dobiegła do niego ochronna, która wiedziała co dalej robić. Gości wyprowadzono natychmiast z sali, ale kątem oka Erik zobaczył jak kilka osób rzuciła się na zamachowca i go obezwładniła.
— bardzo dobrze! Stanie ch*j przed sądem — powiedział sobie w duchu. Nim się jednak obejrzał, był już przewieziony helikopterem w bezpieczne miejsce, do szpitala wojskowego w Międzyzdrojach, tam lekarze obejrzeli go czy nic mu nie jest i cała swą energię włożyli w ratowanie p.o Prezydenta. Tymczasem naród z niepokojem oczekiwał kolejnych wieści...

CDN.
[Obrazek: antipixel_winkulia_3.png]
Odpowiedz
#7
Od operacji minęło już dobrych kilkanaście godzin, a chyba nawet doba. Nikt z osób przebywających w pokoju już tego nie pamiętał - wszystko działo się tak szybko, że nikt nie zwracał uwagi na upływający dookoła czas, na wydarzenia rozgrywające się na zewnątrz tego szpitala...
Doktor Kryegmann jako jedyny z tego zespołu medycznego nie przebywał w pokoju, którym leżał Żmigrodzki. Uznał, że wystarczająco już napatrzył się na poprzecinane kulami ciało tymczasowego prezydenta, gdy go operował kilka godzin temu. Stał teraz na korytarzu tuż obok pokoju Żmigrodzkiego i odbierał z automatu styropianowy kubek czarnej kawy. Gdy usiadł i wziął kilka jej łyków, nagle wzdrygnął się. Poczuł intensywną gorycz, nie tylko za pośrednictwem zmysłu smaku, ale i też węchu.
Wiedział, że to przez zakodowane w głębi jego umysłu wydarzenia, które miejsce miały podczas operacji. Kiedy już Żmigrodzki był na stole operacyjnym, Kryegmann zaczął rozcinać lekko ranę na podbrzuszu, aby uzyskać lepszy dostęp do kuli. Wziął szczypce i zaczął jej szukać. Po chwili znalazł mały metalowy obiekt, który po chwili wyciągnął. Gdy był już on na zewnątrz ciała polityka, nagle w otoczeniu rozbiegł się gorzki zapach. Kryegmann oraz reszta zespołu zastanawiała się nad źródłem tego zapachu, gdy przemówił anestozjolog Kriepke:
- To pachnie... te kule... kurwa, ten siyahijski zjeb pokrył je trucizną... - wypalił nagle Kriepke, syn winkulijskiego chłopa z centralnej części kraju.
- To wyjaśniało by dlaczego on jest taki osłabiony... - powiedział Kryegmann. -  Dobra, musimy go najpierw zoperować, potem dajemy mu odtrutkę. Miejmy nadzieję, że zadzia...
- Panie doktorze - usłyszał głos nad sobą.
Zamyślony Kryegmann podniósł głowę. Stała nad nim doktor Grigorjewicz, młodsza o kilka lat od niego.
- Tak? - spytał się lekko onieśmielony. - Coś z pacjentem?
- Nie, pacjent jak na razie bez zmian. - odparła, uśmiechając się lekko. -  Pani Hauer chciałaby zamienić słówko... - urwała, powstrzymując równocześnie swój złośliwy grymas.
Mecenas Anastazja Maja Hauer, lub też jak mówi się na nią zazwyczaj w przestrzeni publicznej - Majka Hauer. Oficjalnie - jeden z najbardziej zaufanych prawników Mateusza Żmigrodzkiego, jednocześnie zarządca nieruchomości należących do Żmigrodzkiego (których notabene mu nie brakuje!). Nieoficjalnie - jak donoszą lokalne tabloidy oraz ogólnokrajowy dziennik egvalistów "Nation-Kampf" - w zależności od wersji: "towarzyszka życia" lub jak woli mówić Kriepke: dupa Żmigrodzkiego. Sam Kryegmann po prostu wolał określenie kochanka. Ogólnie to odkąd te plotki się pojawiły w mediach, to w nie nie wierzył. W końcu Żmigrodzkiemu jako byłemu rotryjskiemu seminarzyście było bliżej do celibatu, tak przynajmniej sądził. Dlatego wielce zaskoczony był Kryegmann, gdy w szpitalu w Międzyzdrojach tuż po tym jak zjawił się Żmigrodzki, pojawiła się nagle roztrzęsiona i znerwicowana Majka Hauer.
Kryegmann wypił kawę do końca, wyrzucił kubek do metalowego kosza i wszedł z Grigorjewicz do zaciemnionego pokoju. Ten oto szpitalny pokój, który przeznaczony był dla czterech pacjentów, został przekształcony w jednoosobowy pokój, specjalnie dla Prezydenta Żmigrodzkiego. "To się dopiero nazywa tanie państwo" - stwierdzał w myślach. W środku znajdowało się dosyć spora gromadka osób. Przy jednej ścianie, siedzieli na krzesłach lub stali członkowie zespołu medycznego Kryegmanna. Przy oknie i przy drzwiach wejściowych siedzieli ochroniarze z Żandarmerii Wojskowej. Przy ścianie będącej naprzeciwko tej okupywanej przez medyków stała cała aparatura medyczna i łóżko, w którym leżał nieprzytomny Żmigrodzki. Obok tego łóżka siedziała na taboreciku wcześniej wspomniana mecenas Hauer. Po chwili zauważyła doktora Kryegmanna, po czym wstała i podeszła do niego.
- Dzień dobry Panie doktorze, moglibyśmy zamienić słówko na osobności? - spytała lekko drżącym głosem Hauer.
Dopiero teraz Kryegmann mógł się jej dobrze przyjrzeć. Dsyć wysoka, gdzieś z metr siedmdziesiąt wzrostu, co na Winkulię jest imponującym wynikiem, choć nie... to chyba przez te szpilki, włosy koloru ciemny brąz spięte na azjatycką modłę, czyli w kok, z czego część wychodziła i przesłaniała jej częściowo twarz. Ubrana była w czarną suknię, w ręce kurczowo - chyba z nerwów - trzymała czarną torebkę, jej szpilki także czarne. Ogólnie wyglądała jakby już przechodziła żałobę po Żmigrodzkim.
- Tak, oczywiście... - odparł spoglądając na medyków, którzy szybko opuścili salę. Oprócz nich, byli już tylko żołnierze, którzy i tak raczej nie sprzedają plotek.
- Panie doktorze - zaczęła. - Kiedy Mateu... Pan Prezydent się wybudzi? - jej sposób mówienia po winkulijsku niczym nie przypominał standardowej odmiany.
- Ciężko mi to stwierdzić, potrzebuje on czasu, aby zregenerować swoje si...
Nagle obydwoje usłyszeli dźwięk przypominający charczenie. Spojrzeli w stron, z której ono dobiegało. Dobiegało ono od Żmigrodzkiego, który zaczął charczeć, po czym otworzył nagle oczy. Hauer szybko podbiegła do niego. Kryegmann wybiegł na korytarz i zawołał pielęgniarki, aby zajęły się pacjentem. Gdy już Żmigrodzki rozbudził się na dobre, zapytał się:
- Co z wyborami?
- Dwóch kandydatów jest - powiedział w tle Kriepke - Kardacz i Otton.
- Mhm - odparł przełykając ślinę. Myślał przez chwilę po czym odparł: - Anas... Pani mecenas - poprawił się - proszę przygotować wysłać faks do Kanugardu, w którym oddaję głos na Hohenburga.
Wokół rozległ się szmer - jak to możliwe, że Żmigrodzki nie będzie kandydował? Jednak on i jego towarzyszka życia, mieli już w głowie ułożony dalekosiężny, bardziej skomplikowany plan...
Odpowiedz
#8
Wiadomości z miasta 

7-mego maja 2021 r. Rutzelburg został ustanowiony stolicą Wielkiego Księstwa Osaczeskiego. Dwór Wielkoksiążecy rozpoczął zakrojoną na szeroką skalę akcje przenoszenia najważniejszych urzędów w kraju koronnym. Wielu mieszkańców miasta ucieszyło się z tej wiadomości — odtąd zapomniane przez historię miasto, poraz kolejny może podnieść głowę, szczycącąc się mianem stolicy i jednego z najważniejszych miast w regionie. Lokalni włodarzy liczą, iż manewr ten przyniesie miastu nowe inwestycje i przyspieszy dynamikę jego rozwoju. 

Tymczasem do miasta przybyła grupa pierwszych winkulijskich repatriantów z Westlandu, na mocy podpisanej dzień wcześniej umowy. Nowi mieszkańcy, to głównie członkowie osaczeskiej grupy etnicznej z terenów tzw. Białego Osaczeska. Miasto liczy na to, iż przybywający z Westlandu Repatrianci napędzą gospodarkę miasta i regionu. 

Władze miasta przedstawiły projekt założenia Królewskiej Akademii Sztuk Pięknych, którą chciałby ufundować wraz z rządem lokalnym oraz Rządem Królewskim. 

JKW Jan II postanowił o nadaniu wygnanym z Athos w 2018 roku przez Króla Franciszka Paderewskiego, opuszczonego klasztoru benedyktynów. Decyzja ta wywołała kontrowersje ze względu na to, że mnisi zostali wygnani z państwa, za prowadzenie działalności terrorystycznej na wyspie i z tej przyczyny nie mogli się dotychczas osiedlić w żadnym innym państwie. 
[Obrazek: antipixel_winkulia_3.png]
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości